Studia podyplomowe » Blog » Polacy gonią Skandynawię w… poczuciu szczęścia w pracy!
09.03.2018
News

Polacy gonią Skandynawię w… poczuciu szczęścia w pracy!

Praca to miejsce, w którym spędzamy znaczną część naszego życia. Powinna więc dawać nam nie tylko satysfakcję i godne wynagrodzenie, lecz również poczucie szczęścia oraz spełnienia. I choć jeszcze kilka lat temu codzienne obowiązki były dla Polaków pewnego rodzaju przymusem, dziś coraz częściej oceniane są pozytywnie – powoli, ale konsekwentnie goniąc w tej dziedzinie uważane za wzór kraje skandynawskie.
Definicja szczęścia, zwłaszcza w odniesieniu do pracy, jest trudna. Dla każdego oznacza co innego – odpowiednie wynagrodzenie, równowagę pomiędzy obowiązkami a życiem prywatnym, możliwość rozwoju czy konsekwentne wspinanie się po szczeblach kariery. W rzeczywistości często uważamy się za ludzi szczęśliwych, choć swojej pracy nie polecilibyśmy najbliższym. Kłamiemy czy po prostu nadal nie umiemy określić, co sprawia nam radość?

Goniąc za Zachodem
Wiele krajów europejskich zmienia swoje podejście do pracownika. Francja myśli o skróceniu czasu pracy, w Skandynawii coraz częściej wspomina się o wolnych piątkach oraz pewnym minimalnym wynagrodzeniu i od lat skrupulatnie pilnuje się czasu pracy, nadgodziny dopuszczając tylko w skrajnych przypadkach. Chociaż Polska zdecydowanie podąża tym tropem, to nadal pozostaje nieco z tyłu. – Wynika to z naszej historii, a także z tego, jak rozwijała się nasza gospodarka. W Polsce dopiero od niedawna mamy duże firmy, międzynarodowe korporacje i możliwość ciekawego, różnorodnego rozwoju kariery – mówi Natalia Bogdan, właścicielka agencji pracy Jobhouse oraz wykładowca kierunku „Rekrutacja i selekcja” w Akademii Leona Koźmińskiego. – Gdy stawialiśmy pierwszy krok, na początku kapitalizmu, byliśmy tym „zachłyśnięci”, gotowi pracować kosztem zdrowia i rodziny. Teraz coraz częściej cenimy sobie elastyczny czas pracy czy możliwość częściowego home office, a firmy wprowadzają dla pracowników benefity w postaci kart multisport czy lunchowych dodatków – dodaje ekspertka. Wzorem państw zachodnich polscy pracodawcy doceniają zajęcia poza pracą, zdając sobie sprawę, że na przykład uprawianie sportu pozytywnie wpływa na wydajność pracownika.
Jak pokazują badania przygotowane przez agencję pracy Jobhouse, coraz więcej osób w Polsce zwraca również uwagę na możliwość zachowania tzw. work-life balance. – Już nie jesteśmy społeczeństwem na dorobku, które myśli tylko o awansie i o tym, by jak najwięcej zarabiać kosztem życia prywatnego. Częściej wskazujemy na potrzebę czasu dla rodziny i pozazawodowych pasji – komentuje Natalia Bogdan. Co ważne, to nie dotyczy tylko kobiet, które są kulturowo przypisane do roli matki, ale także panów, którzy chcą spędzać więcej czasu ze swoimi dziećmi, i szukają takich miejsc pracy, które dadzą im taką możliwość.

Czy jesteśmy szczęśliwi?
Oficjalne dane mówią, że stopa bezrobocia wciąż spada, a rynek pracy staje się rynkiem pracownika. Działy HR mają coraz więcej trudności w zatrudnieniu kompetentnych członków zespołu. Teoretycznie łatwiej jest więc znaleźć takie miejsce pracy, w którym będziemy mogli czuć się szczęśliwi. – To, że w urzędach pracy jest zarejestrowanych mniej bezrobotnych, nie oznacza, że każdy ma pracę, w której jest szczęśliwy. Statystyki nie zawsze przekładają się na rzeczywistość. Firmy inwestują w Polsce, co wiąże się z większą ilością miejsc pracy, ale niekoniecznie przekłada się to na naszą satysfakcję z życia zawodowego – dodaje ekspertka. W badaniu „Szczęście w pracy Polaków”, przeprowadzonym przez agencję Jobhouse, ankietowani wskazali, że w skali 0-10 są szczęśliwi na 6,3. To wynik powyżej średniej, ale nadal pozostaje pole do poprawy.
Według Natalii Bogdan znacznie lepszym wskaźnikiem tego, czy rzeczywiście jesteśmy szczęśliwymi pracownikami, jest odpowiedź na drugie pytanie: czy polecilibyśmy swoje miejsce pracy bliskiej osobie. Tzw. Net Promoter Score w skali od -100 do 100 wyniósł -14, co można przełożyć na stwierdzenie, że deklaratywnie czujemy się w naszej pracy dobrze, ale nie na tyle, by móc ją polecić przyjacielowi czy członkowi rodziny.
A jak oceniamy to szczęście? Wciąż na pierwszym miejscu jest wynagrodzenie – i tak wskazało 88% badanych. – Każdy, kto zarabiał dużo, a nie był w swojej pracy szczęśliwy, wie, że nie jest to jedyny czynnik, który świadczy o zadowoleniu. Istotne są też relacje ze współpracownikami. Jeśli mamy wokół siebie ludzi serdecznych i pomocnych, na których możemy liczyć, nasze zadowolenie z pracy jest większe – mówi ekspertka. Dlatego oceniając swoje zadowolenie z sytuacji zawodowej,  powinniśmy wziąć pod uwagę kilka czynników, które w sumie składają się na nasze poczucie szczęścia w pracy.

Szczęście w wielu dziedzinach
Zadowolenie w jednej dziedzinie życia przekłada się także na inne obszary. – Nie ma takiej możliwości, by ktoś miał pracę, której nie lubi, szefa, który stosuje mobbing, a później wracał do domu, był uśmiechnięty, pełen energii i dobry dla swoich bliskich – dodaje Natalia Bogdan. To działa także w drugą stronę – problemy w życiu prywatnym powodują, że trudniej nam skupić się na obowiązkach i być serdecznym wobec współpracowników.
Poszukując idealnego miejsca pracy, może nam się wydawać, że ważne jest, aby robić to, co się lubi. I rzeczywiście, nadal stanowi to jedno z najważniejszych kryteriów, które dają nam szansę rozwoju zgodnego z naszymi zainteresowaniami. Warto jednak zwrócić uwagę także na własne predyspozycje i przede wszystkim na kulturę organizacyjną. – Dla każdego jest ważne co innego – dla jednych osób to rozwój, awanse, szkolenia. Ale są też ludzie, którzy nie lubią zbyt wielu zmian i wolą bezpieczną przystań, w której znają dobrze swoje obowiązki. Warto więc tak dopasować swoje miejsce pracy, żeby ono było rzeczywiście odpowiednie do nas – komentuje ekspertka.
Zdarza się też, że za namową znajomego zmieniamy pracę. Nie zawsze jest to jednak dobry pomysł. Dla niego nowa firma może być miejscem idealnym, w którym odnalazł się bez problemu. Dla nas natomiast może okazać się środowiskiem wrogim. – Z pracą jest jak ze związkami – nie każdy partner jest dla nas odpowiedni, tak samo nie każda firma spełni nasze oczekiwania. Proces zmiany pracy warto zacząć od autoanalizy: zadać sobie pytanie, co jest dla nas ważne, co lubimy, w czym jesteśmy dobrzy, co powinna nam dawać praca, i dopiero później szukać miejsca, które spełnia te warunki – komentuje ekspertka.

Zmiana zmianie nierówna
O zmianie miejsca zatrudnienia na takie, w którym poczujemy się szczęśliwi, łatwo jest mówić w dużych aglomeracjach miejskich, gdzie wybór ofert na rynku pracy jest duży. I choć w XXI wieku możliwość podróżowania do innych miast w poszukiwaniu zawodowego szczęścia nie jest czymś niemożliwym, zdarzają się sytuacje, które przywiązują nas do miejsca, gdzie o zmianę pracy znacznie trudniej.
Również i w takich wypadkach nasze niezadowolenie nie musi być stałe. Nadal istnieje sposób, aby atmosfera w firmie uległa poprawie. – Szef może nie zdawać sobie sprawy, że coś jest w firmie nie tak. W takich wypadkach warto rozmawiać o tym, co mogłoby się w firmie zmienić, bo bardzo często są to drobiazgi, które nas uwierają, a szefowi nie robią dużej różnicy. Ta zasada dotyczy również podwyżki – twierdzi Natalia Bogdan.

Zanim podejmiemy decyzję o zmianie aktualnej pracy, by poszukać szczęścia gdzieś indziej, warto pomyśleć o pozytywach i negatywach obecnego zatrudnienia. Te drobne rzeczy, które nam nie pasują, spróbujmy zmienić, bo każdy z nas ma wpływ na to, jak wygląda kultura organizacyjna. Dopiero kiedy wyczerpiemy wszystkie możliwości zmian, poszukajmy nowego, lepszego miejsca. Pamiętajmy przy tym, że szczęście w pracy zależy też od naszego nastawienia – ma ono ogromny wpływ na to, czy wokół nas będzie panować pozytywna czy negatywna atmosfera.