Studia podyplomowe » Aktualności » DLACZEGO PRACUJEMY CORAZ WIĘCEJ?
11.02.2015
News

DLACZEGO PRACUJEMY CORAZ WIĘCEJ?

Część pierwsza

Czy zdarzyło Ci się kiedyś podnieść głowę z nad biurka i zobaczyć, że siedzisz sam w pustym biurze, podczas gdy wszyscy Twoi koledzy skończyli pracę pięć godzin wcześniej? Jest piątek, za oknem pada gęsty śnieg, a przed Tobą jeszcze godzina drogi powrotnej do domu, w którym czeka na Ciebie rodzina. Gdy tam w końcu docierasz i widzisz swoją żonę, nawet nie masz siły się niej uśmiechnąć i zapytać jak minął jej dzień. Dzieci śpią w swoich łóżkach o jeden – następny – już dzień starsze. Obiecujesz sobie, że jutro na pewno wynagrodzisz im swoją nieobecność w domu. Wiesz, że może nie tak powinno wyglądać Twoje życie, ale tłumaczysz sobie jednocześnie, że wszystko co robisz, robisz właśnie dla swojej rodziny – aby miała zapewniony byt. Czy Ty i Twoi bliscy właśnie takiego życia pragnęliście? Kiedy właściwie ostatni raz skończyłeś pracę po umówionych ze swoim pracodawcą ośmiu godzinach? Zastanów się też, co jest tego przyczyną. Czy to Ty pracujesz za wolno, czy może pracodawca narzucił Ci zbyt wiele obowiązków? A może sam je na siebie wziąłeś? Jakiekolwiek są Twoje odpowiedzi, pocieszę Cię. Możesz być pewien, że nie jesteś jedynym, który tak ma.

Z roku na rok w krajach rozwiniętych obserwuje się coraz wyższy wskaźnik wypracowanych nadgodzin. Szczególnie zauważalne jest to wśród pracowników
na szczeblach kierowniczych. Powodem tego jest między innymi zwiększony i bardziej różnorodny zakres działań w dzisiejszym biznesie. Biznesie, który nie toleruje słabości. Dlatego zarówno pomiędzy firmami, jak i pracownikami toczy się rywalizacja, swoisty wyścig szczurów. Wygrany zgarnia całą pulę. Wszyscy więc walczą do upadłego.

Od wielu dekad wizjonerzy snują marzenia, iż w wyniku ciągle dokonującego się postępu technicznego na świecie, w przyszłości - dzięki użyciu maszyn i komputerów - ludzkość nie będzie musiała pracować. Koncepcja ta pojawiła się w umysłach ludzi między innymi w czasie Rewolucji Przemysłowej. Wtedy to bowiem, powszechnie wprowadzono do przemysłu maszyny parowe. Powstawały nowe fabryki, w których siłę setek rąk ludzkich zastąpiono pracą koni mechanicznych. Zamykano mniej wydajne manufaktury. Wielu niepotrzebnych dłużej robotników traciło pracę.

W 1930 roku, jeden z najwybitniejszych ekonomistów, Brytyjczyk John Maynard Keynes przewidywał, że na skutek rozwoju cywilizacyjnego, do 2030 roku czas pracy ulegnie zmniejszeniu do piętnastu godzin w tygodniu. Bertrand Russell, brytyjski filozof, etyk i matematyk, opublikował w 1935 roku esej pod tytułem “Pochwała Lenistwa (org. “In Preise of Idlenes”). W swoim dziele autor podkreśla, iż zdobycze techniki pozwoliłyby na taką dystrybucję pracy w społeczeństwie, iż każdy z jego członków, wykonując przydzieloną mu pracę cztery godzinny dziennie i otrzymując w zamian środki
na poziomie zapewniającym mu godne życie, przez resztę dnia mógłby się poświęcić “inteligentnemu lenistwu”. Wykorzystując wolny czas, ludzie mogliby zająć się dalszym doskonaleniem swoich umiejętności, sztuką oraz rozrywką. Jeszcze dalej w swoich poglądach posunął się Karol Marks. Twierdził on, iż w ustroju kapitalistycznym człowiek pracuje aby przeżyć. Poddawany jest “alienacji”. Alienacja, czyli odczłowieczenie, przejawia się w fakcie, że człowiek nie pracuje z własnej i wewnętrznej potrzeby dążenia do samorealizacji. Wykonuje on natomiast czynności narzucone mu przez pracodawcę, do którego też należą w rzeczywistości owoce pracy. Karol Marks uważał, iż jedyną pożyteczną rzeczą jaką stworzył kapitalizm są maszyny. Dzięki maszynom, a także początkowemu trudowi robotników złożonemu na ołtarzu idei komunistycznej, uda się stworzyć na Ziemi Raj. W Raju tym, człowiek nie będzie musiał już pracować aby żyć. Będzie on wówczas pracował kiedy i ile będzie chciał, jedynie w celu osiągnięcia rzeczonego samospełnienia. Człowiek nie będzie musiał też czekać na obiecany po śmierci Raj Niebieski. Doświadczy go już za życia. Również Stanisław Lem, polski twórca literatury fantastycznej, w opowiadaniu “Powrót z gwiazd” roztaczał wizję świata przyszłości, w którym wyłącznie dzięki pracy maszyn, ludzie będą jedynie konsumentami.

Tymczasem przyszłość nadeszła…

Jest dwudziesty pierwszy wiek, a ludzie nadal “pracują aby żyć”. Wbrew przewidywaniom, ludzie pracują coraz dłużej.

Obecnie w Polsce około 33% ludzi przyznaje się do regularnej pracy
po godzinach, a około 50% przyznaje się, iż swoje zadania zmuszona jest kończyć
w domu. (patrz diagram).

Niegdyś najciężej pracowali chłopi i robotnicy. Jak pokazują wyniki badań historycznych opracowane przez Uniwersytet w Zurychu, na początku dziewiętnastego wieku robotnik pracował przeciętnie 64 godziny w tygodniu. Jego pensja zależała wprost od czasu poświęconego ciężkiej pracy. Jedynie dobre pochodzenie lub wykształcenie gwarantowało w tamtym czasie “lekki chleb”. Dwudziesty wiek, a szczególnie druga wojna światowa, przyniosły istotne zmiany społeczne i kulturowe. Ludzkość dokonała ponownego skoku technologicznego i cywilizacyjnego. Edukacja stała się powszechna. Wzrosła świadomość społeczeństw.

Od lat pięćdziesiątych coraz więcej ludzi pobierało edukację w szkołach średnich. Znaczny ich odsetek kończył również studia wyższe. Pomiędzy rządami państw, pracodawcami a zawiązującymi się związkami zawodowymi ustalano minimalne wynagrodzenie oraz obowiązujący czas pracy. Przyjętą normą stała się praca
w systemie ośmiogodzinnym (40 godzin tygodniowo). W połowie XX wieku, w krajach zachodnich, nadal utrzymywała się jednak tendencja, że osoby wykształcone zajmowały stanowiska, które pozwalały im pracować w ramach podstawy godzinowej, otrzymując w zamian godziwe wynagrodzenie. Robotnicy zaś, aby zapewnić sobie byt, musieli pracować po godzinach lub zatrudniać się na kolejnym etacie.

Na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych tendencja ta zaczęła się stopniowo odwracać. Osoby, które zdobyły wyższe wykształcenie i piastują stanowiska kierownicze, pracują obecnie średnio dwie godziny dłużej każdego dnia, aniżeli pracownicy fizyczni czy biurowi. Osoby te pracują nawet od 60 do 80 godzin tygodniowo.

Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest wspomniany na początku zwiększony
i bardziej różnorodny zakres działań i decyzji jakie musi dzisiaj podejmować menadżer. Kwestia ta powinna zostać skompensowana poprzez stworzenie odpowiedniej struktury firmy oraz podział obowiązków pomiędzy większą liczbę pracujących w niej osób. Rozwiązanie wydaje się proste, jednakże napotykamy w tym momencie na szereg kolejnych przyczyn tego problemu.  W dzisiejszym podejściu do zarządzania, pokutuje opinia, iż podział pracy pomiędzy większą liczbę nowych pracowników powoduje wzrost kosztów zatrudnienia, a te z kolei wpływają przecież negatywnie na dochodowość firmy. Któż nie powinien być tego świadomy bardziej niż menadżer? Faktem też jest,
iż po wybuchu kryzysu gospodarczego w 2008 roku, większość firm starannie patrzy na każdą wydaną złotówkę. O ile nie dokonują one redukcji zatrudnionego personelu,
to mimo późniejszego wzrostu swoich obrotów i produkcji, nie zatrudniają też nowych pracowników.

Dodatkowe zadania powierzane są obecnym, często już przeciążonym obowiązkami pracownikom. W obawie, że także ich mogą dotknąć dalsze ewentualne zwolnienia, zgadzają się oni na zwiększony zakres przydzielonych im zadań. Oczywiście powiedziane jest, że zadania te powinny być wykonane w ramach umówionego
8-godzinnego czasu pracy.
Nie ma więc rozmów na temat dodatkowego wynagrodzenia, nawet w przypadku nadgodzin.
W Polsce, aż 57% pracowników przyznaje, iż pracodawca nie wynagradza im dodatkowo przepracowanego czasu, czy to w postaci wynagrodzenia, czy to możliwości odebrania nadgodzin w postaci dodatkowego urlopu.
(patrz diagram)

Menadżerowie są osobami, które osiągnęły swoją pozycję przeważnie dzięki dużej ambicji i ciężkiej pracy. Często uważają, że jeżeli coś ma być zrobione dobrze,
to muszą to zrobić sami. Mają poczucie niezastąpienia. Niestety cecha ta powoduje,
iż osoby te nie potrafią prawidłowo współpracować w grupie, oraz delegować zadań swoim podwładnym. Taki stan rzeczy może wynikać z braku wiedzy,
oraz złych przyzwyczajeń i świadczy jednocześnie o braku wystarczającej umiejętności zarządzania zespołem.

Często spotykaną bolączką osób na kierowniczych stanowiskach jest również nieumiejętność zarządzania własnym czasem i obowiązkami. Przyczyną nadmiaru pracy
i koniecznością jej wykonywania po godzinach, może być to, iż osoby te nie potrafią prawidłowo ocenić, które zadania są zadaniami priorytetowymi. Nie szeregowanie obowiązków i nie delegowanie części z nich innym osobom, skutkuje ich nagromadzeniem. Należy tu również wspomnieć, iż część zadań w ogóle może nie dotyczyć bezpośrednio zakresu obowiązków danego menadżera i zostały mu one przydzielone tylko z powodu braku jego wystarczającej asertywności wobec kolegów lub przełożonych.

Bywają jednak również osoby, które mimo stosunkowo niewielkiej ilości zadań
i prawidłowego nimi zarządzania, nie są w stanie wypełnić ich w normowych ramach czasowych. Ponieważ osoby te zdołały osiągnąć obecne stanowiska kierownicze,
nie można im zarzucić lenistwa, braku umiejętności czy wystarczającej inteligencji. Wynikać to natomiast może z ich specyficznego podejścia do pracy, oraz cech jakie towarzyszą na przykład jednostkom kierowanym głównie lewą półkulą ich mózgu. Ludzie tacy do wszystkich zagadnień podchodzą analitycznie, a wszystko co robią pragną zrobić dobrze i bez żadnych braków. Ta nadgorliwość i dążenie do perfekcji sprawiają, że pracują oni długie godziny aby ulepszyć to co już dobrze wykonały. Efektów ich ciężkiej pracy często nikt nie doceni – może nawet nikt nie zauważy. Czasami bywa tak, że dokumenty, tabele i zestawienia długo przygotowywane np. w celu przedłożenia zarządowi i podjęcia przez niego ważnej decyzji, w ogóle nie są ostatecznie użyte. Wielogodzinna praca związana z “dopieszczaniem” analiz często nie przynosi również efektów, ponieważ sytuacji będąca ich przedmiotem jest dynamiczna i w międzyczasie zdążyła się całkowicie zmienić lub problem stał się po prostu nieistotny.

Nad wspomnianymi wyżej czynnikami wpływającymi na wydłużony czas spędzany w biurze można pracować. Menadżer, poprzez starania i wsparcie ze strony przełożonych, współpracowników lub nawet coacha, jest w stanie nauczyć się odpowiednich metod i zmienić swoje podejście do pracy oraz zarządzania, stając się równocześnie bardziej skutecznym i wydajnym.

Do lektury drugiej części artykułu zapraszam za dwa tygodnie
autor Łukasz Buczyński
Executive MBA, edycja 44
Akademia Leona Koźmińskiego